FINAŁY NBA - CZĘŚĆ 4

Pamiętacie, jak kilka tygodni temu debata o MVP toczyła się na korzyść Embiida? Myślę, że wszyscy możemy się zgodzić, że to już nie jest debata. To, co teraz robi Jokic, nie jest do końca sprawiedliwe. Nie jest tak dominujący jak Shaq na początku XXI wieku, ale jest do niego zbliżony. Ale w zupełnie inny sposób. Teraz po prostu bawi się grą. Tak bym to opisał.

A jeśli nie widzieliście jeszcze Game 3, to pewnie domyśliliście się tego po moim wstępie. Denver wygrało, a Jokic zaliczył historyczny występ. Ale nie tylko on. Jamal Murray. Chris Braun. I trochę przywództwa od Jeffa Greena. Tak, Jeffa Greena. Był klip, w którym siedział na ławce i mówił swojej drużynie, żeby się nie bawiła tylko dlatego, że prowadzili w połowie czwartej kwarty. Może teraz widać to w wynikach, ale jego przywództwo miało wpływ na serię. Ale człowieku, ten dzieciak Jamal Murray. On jest piekielnie dobrym graczem. To był jeden drive, w którym wjechał do kosza i skończył tak wysoko na szybie, jak to możliwe, bez uderzania w zegar strzałowy nad nim, a on spadł. Widać, że jego pewność siebie jest teraz ponadprzeciętna.

Jokic i Murray zaliczyli triple-double na poziomie 30 punktów i stali się pierwszą parą kolegów z drużyny, która zanotowała triple-double w tym samym meczu Finałów. A Jokic został pierwszym graczem z triple double 30-20. Zwykły człowiek. Kiedy zdobywasz liczbę, której nawet Wilt nigdy nie osiągnął, wiesz, że robisz coś innego.

Debiutant z Kansas, który w 2022 roku zdobył tytuł NCAA i notował 4,7 ppg w sezonie regularnym, zdobył 15 punktów w Game 3, trafiając 7-8 w zaledwie 19 minut. Uwielbiałem cytaty z Jokica po tym, że Braun był kluczem do zwycięstwa. Wyobraź sobie, jak 22-latek czuł się po tym komplementem

Cóż, dzisiejszej nocy nadszedł czas na Game 4 i jest to kluczowy mecz dla Jimmy'ego Butlera i jego Heat, aby bronić własnego boiska i zremisować serię 2-2, lub może to zdecydowanie zakończyć się Game 5 w Denver.

Myślisz, że Butler się dziś nie pojawi? Myślę, że już tam jest.